Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie wypowiedzi Prezesa PZK Piotra SP2JMR w Świecie Radio (w polemice z Markiem SP5UAR na łamach Świata Radio), Krótkofalowcu Polskim (nr 8/2010 w tekście pod tytułem "Doktrynerzy i Krótkofalowcy), Polskim Radiu (Wywiadzie SP5HEN udzielonym podczas ŁOŚ'a 2010), RBI i CQDX Biuletyn Informacyjny SPDXC (wywiad z SP2JMR nr 160/2010 maj - czerwiec 2010). Aktywność udzielania wypowiedzi przez Prezesa PZK w ostatnim czasie jest bardzo duża - widać, że kampania reelekcji trwa.
Niestety w wielu wypadkach Prezes PZK mija się ze stanem wynikającym z dokumentów, ale jakie ma to znaczenie ważne aby reelekcja się udała. Alternatywy dla Prezesa SP2JMR nie ma i przez najbliższe lata nie będzie - sam Prezes o to zadbał przedstawiając wszyskich go krytykujacych jako wrogów Polskiego Związku Krótkofalowców (PZK).
Z udzielanych przez SP2JMR wypowiedzi bije obraz PZK które tylko za 10 letnich rządów prezesury SP2JMR'a kwitnie i rozwija się, a przednim było średniowiecze i nieudolność. W zasadzie brakuje w tym wszystkim jedynie sparafrazowanego powiedzenia Ludwika XIV - Króla Słońce (Francja to ja) w przypadku Prezesa PZK powiedzenie to brzmi PZK to ja.
Niestety z wypowiedzi też wyłania się obraz dzielenia środowiska na dobrych (tych co popierają działalność prezesa i jego świty) krótkofalowców i niedobrych (wrogów - którzy krytykują działalność obecnych władz) których Prezes PZK nazywa doktrynerami.
Tego dość dobrym przykładem jest tekst zamieszczony w ostatnim Krótkofalowcu Polskim:

Już sam tytuł dzieli środowisko i obraża mających inne zdanie niż Prezes PZK. W tekście czytamy między innymi: "...W roku 2002 próba wymuszenia na OT obowiązkowej rejestracji w KRS ..." i tu Prezesa PZK zawiodła pamięć, bo nie było próby wymuszenia czegokolwiek tylko Krajowy Zjazd Delegatów PZK w Kołobrzegu podjął uchwałę o uzyskaniu w przeciągu roku (12 miesięcy) przez wszystkie Oddziały Terenowe PZK osobowości prawnej i wpisaniu tego do Krajowego Rejestru Sądowego. Uchwały tej nie uchylił żaden kolejny Zjazd Krajowy ( a tylko to gremium miało prawo do uchylenia swojej uchwały), a Prezes PZK, Zarząd Główny PZK i Oddziały miały obowiązek tą uchwałę zrealizować.
Zrobili to nieliczni, pozostali przy wsparciu SP2JMR nie zamierzali tego zrobić wgóle. Z nie wykonania uchwały najwyższej władzy w PZK jaką jest Zjazd Krajowy nikt nie został nigdy rozliczony. Należy stwierdzić, że uchwała Zjazdu Kołobrzeskiego nadal obowiązuje, a jej nie wykonanie jest rażącym naruszeniem Statutu PZK i działaniem na szkodę organizacji.
O tym fakcie Prezes PZK SP2JMR starający się o reelekcje tj. o obowiązującej uchwale zjazdu Kołobrzeskiego (na jednym z zebrań WOT PZK SP2JMR stwierdził, że do puki będzie żyć będzie Prezesem PZK i zrobi wszystko żeby nim być) woli zapomnieć bo to pokazuje jak szanuje uchwały najwyższej władzy w PZK.
Propozycje zmian PZK w federacje organizacji Prezes PZK nazywa LPŻ'em-bis, zapominając całkowicie że obecne PZK powstałe w 1957 roku (według dokumentów rejestrowych znajdujących się w aktach KRS w tym roku odbył się zjazd założycielski obecnego PZK) to nic innego tylko dziecko LPŻ i aparatu bezpieczeństwa PRL'u który do dziś ma wpływ na kierowanie tą organizacją (wielu działaczy obecnych z Prezesem na czele swoją przeszłością czasów PRL'u nie chcą się chwalić - bo to dziś jak mawia młodzież nie jest trendy).
W jednym Prezesowi SP2JMR trzeba przyznać rację "... od 1930 roku zmieniła się w sposób zasadniczy sytuacja społeczna w Polsce, a w środowisku krótkofalowców w szczególności. Jest nas też bez porównania więcej. Nie wolno nam też zapominać o tym, że forma organizacyjna związku musi wynikać z potrzeby środowiska, a nie odwrotnie ..." Zapomina jednak Prezes PZK i nie chce tego dostrzec, że w PZK jest mniejszość środowiska krótkofalowców w Polsce, wiekszość pozostaje po za strukturami PZK, a samo PZK się starzeje.
Niestety Prezes PZK nie dostrzega tego co się dzieje od lat w środowisku którego interes leży mu na sercu. W tym miejscu warto podeprzeć się przykładem z podwórka Pana Prezesa SP2JMR - kiedy zaczynał swoją pierwszą kadencje Prezesa w PZK, w Kołobrzegu istniał Oddział Terenowy PZK (ODDZIAŁ TERENOWY PZK W KOŁOBRZEGU Pełna nazwa: Bałtycki Oddział Terenowy PZK w Kołobrzegu Siedziba: 78-100 Kołobrzeg, ul. Łopuskiego 2 Klub Garnizonowy). Dziś tego oddziału nie ma, za to w to miejsc powstało samodzielne stowarzyszenie pod nazwą Bałtyckie Stowarzyszenie Krótkofalowców z siedzibą w Kołobrzegu nie będące strukturą PZK. Czyżby koledzy z Kołobrzegu nie docenili wielkości jaką był oddział terenowy PZK? i nie potrafili skorzystać z wiedzy i madrości Prezesa SP2JMR?
Niestety Prezes PZK SP2JMR wogóle nie dostrzega, że więcej powstaje w terenie stowarzyszeń zrzeszających krótkofalowców jako odrębna struktura niż oddziałów terenowych PZK których liczba się zmniejsza. Nie zmieni tego nawet powstawanie oddziałów wirtualnych tworzonych nie z faktycznej potrzeby ale z chęci i ambicji jednej osoby która ma ochotę być funkcyjnym, a w innych oddziałach nie ma na to szans.
Proponowaną przez SP5UAR koncepcje Federacji organizacji Prezes PZK porównuje do KIG i innych organizacji gospodarczych. Dlaczego tak robi? trudno zrozumieć biorąc pod uwagę że jest wiele przykładów które bardziej pasują do porównania np. w sporcie kwalifikowanym związki sportowe (tj. PZLA, PZN itd), w ramach innych stowarzyszeń (Polski Związek Łowiecki, Polski Związek Wędkarski, PTTK czy Polski Związek Żeglarski), zapewne osoby z tamtych organizacji nie sięgnęły po wiedzę i doświadczenie Prezesa PZK i zrobiły rzecz która nie przystaje do Polskich warunków i obecnej rzeczywistości. Wydaje się jednak że osoby w wymienionych wyżej organizacjach dokłądnie przeanalizowały wszystkie za i przeciw, a wzieły pod uwagę to co się bardziej opłaca i co zmniejsza koszty funkcjonowania i jest bliższe społeczeństwu obywatelskiemu.
Prezes PZK boi się zmian w federację organizacji czy organizacje z oddziałami z osobowością prawną (silnymi dużymi jako strukturą wojewódzką zgodną z podziałem administracyjnym) - wiedząc dobrze, że tylko silne oddziały w takich warunkach się utrzymają i zmniejszy się możliwość manipulacji środowiskiem, a jego wpływy zmaleja i zacznie sie go rozliczac z konkretnych działań.
Przecież doktryną Prezesa SP2JMR jest i było PZK to ja, Dziel i rządź, przy silnych oddziałach z osobowością prawną czy przy federacji organizacji znaczenie Prezesa PZK będzie dokładnie takie jak obecne znaczenie PZK w strukturach IARU (czyli żadne po za faktem bycia) jeśli faktycznie nie będzie prowadził działalności na rzecz środowiska, a żeby mieć znaczenie nie wystarczy wtedy jeździć na spotkania i z kumplami pic piwo i inne alkohole, trzeba będzie zacząć faktycznie pracować z której to pracy będzie się rozliczanym.
Niestety zmian w PZK po myśli osób inaczej myślących niż obecny Prezes PZK i jego dwór nie należy się spodziewać, nie należy się spodziewać też, że kto inny będzie w najbliższym czasie Prezesem PZK niż SP2JMR, środowisko jest po prostu zmęczone tymi ciągłymi przepychankami i wzajemnymi atakami. Środowiska przepychanki na stanowiskach funkcyjnych wogóle nie interesuje. Środowisko interesuje jedynie obsługa kart QSL za 80 zł rocznie i nic po za tym, reszta jest realizowana tak naprawdę przez wąskie grupy po za strukturami PZK i jest tym grupom obojętne czy jest czy nie ma PZK oni i tak będą robić to co dotychczas.
Winę za taki stan w środowisku krótkofalowców ponosi same środowisko, PZK w czasie przemian ustrojowych w Polsce nie potrafiło zaoferować swoim członkom kompletnie niczego co by zachęciło ich do udziału w stowarzyszeniu i pracy w strukturach PZK. Odcięcie od dotacji państwowych i dyrektyw centralnych spowodowało, że PZK stało się organizacją mało znacząca tworząca swoją wielkość na zasadach układów, kombinacji, przypisywania sobie historycznego znaczenia i lasnowania swoje wiodącej roli. Odpowiadają za to zarówno byli działacze tej organizacji (oczywiście nie wszyscy), jak i obecni jej działacze (oczywiście nie wszyscy).
Coraz mniej jest osób w środowisku którym chce się podjąć pełnienia funkcji i pracy na rzecz środowiska, osoby które mogły by się podjąć takich działań i mające autorytet wolą to robić na szczeblu lokalnym, nie angażując się we władze centralne. Dla tego na znaczeniu zyskują takie osoby jak SP2JMR i jego dwór dla których ważniejsze od działalności i pracy na rzecz organizacji jest wyciąganie kasy z tej organizacji za różnego rodzaju prace (albo bespośrednio , albo przez podstawione osoby lub firmy), delegacje itd. Nie ma też ta grupa alternatywy dla siebie o czym dobrze wie i z tego korzysta.